W kalendarzu pokolenia odnajduje wzmiankę o swoim zindeksowanym życiu. Zimną, obojętną, zmieloną językiem formalności, numerem PIN, PESEL i NIPem.
Zatracam się w sztucznym świecie pikseli, nabijam przebieg i przygotowuje do końca epoki. Z głową zgarbioną ślizgam się na tarczy do ławki rezerwowych.
A coś rozrywa i męczy tam w środku. Męczy reakcją na bodziec nocnego oczekiwania na moście.

***
Jeśli Bóg postawiłby mnie ponownie przed wyborem drogi- zostałabym mężczyzną. Przed wyborem czasu- wybrałabym Termopile. Dość już tego plastikowego i zmiennego świata kobiet, dość świata niedołężności, dogorywania i czekania na marny koniec. Świata bez poświęceń i bohaterów. Świata meczy piłkarskich, Eurowizji i zakupów allegro.
Name:


Komentarze:

10.06.2008 :: 16:01 :: 85.89.183.183
Daniel
Ano właśnie. Ciekawe, jak Termopilańczycy kupowali tanio książki bez Allegro:)